Actions

Work Header

Idealne Słowa

Summary:

Miała świadomość, że to co planuje, jest złe. I jak najbardziej, wiedziała, że to okrutne. Ale mimo wszystko i tak to zrobi.

------

Miranda zawsze potrafiła się powstrzymać jeśli wiedziała, że nie powinna czegoś robić. Nie kradła, nawet jeśli czasem brakowało jej pieniędzy, ani nie uderzyła nikogo chociaż czasami miała na to przemożną ochotę. Jednak teraz pokaże Arturowi jaka jest naprawdę.

Ma tylko nadzieje, że po tym wszystkim Artur wciąż będzie chciał być jej.

Notes:

(See the end of the work for notes.)

Chapter 1: Prolog

Chapter Text

Nawet na końcu ulicy, kilkadziesiąt metrów dalej, słychać było krzyki i śmiech pijanych ludzi, a wszystko to okruszone ogłuszającą muzyką.

I jeszcze przez godzinę czy dwie będą przychodzić nowi ludzie, a dopiero później klub będzie się powoli opróżniał.

Była sobota, ludzie zamierzali odreagować trudny tydzień pracy lub nauki, a noc była ciepła. Bary i kluby będą pełne.

Stojąc na rogu ulicy Sieckiej, Miranda miała dobry widok na wszelkich ewentualnych nowych gości klubu.

Według rozmów dziewczyn, mieli najpierw pić w barze Mona, a później dwie ulice dalej w klubie Wesele. Dlatego czekała i obserwowała czy już idą.

Miała świadomość, że to co planuje, jest złe. I jak najbardziej, wiedziała, że to okrutne. Ale mimo wszystko i tak to zrobi.

Mieli oni się razem spotkać o 22:00, prawdopodobnie spędzał tam godzinę albo półtorej, a potem jest 5-10 minut spaceru pijanych młodych dorosłych.
Więc powinni przechodzić tedy, mniej więcej... teraz!

I są, Jadzia z Magdą na przodzie, Krystian i Dawid, jak zawsze razem oraz Misia z Arturem i Karoliną. Wszyscy są tak głośni i pijani jak się spodziewała. Nie są największą grupą na tej ulicy, ale tylko oni ewidentnie byli w stanie samodzielnie obudzić całą dzielnicę. W zamieszaniu, ogłuszającej muzyce i ich stanie upojenia, nawet nie zauważą jak zniknie jedna osoba.

Dlatego, kiedy przychodzili obok niej, dołączyła do nich, idąc z tyłu. Wzięła Artura za rękę i z każdym krokiem odsuwali się od grupy. Artur nie zauważył w tym nic dziwnego, że dziewczyna z którą szedł wygląda inaczej. Jej znajomi ze szkoły byli już przy wejściu do klubu i dołączyli do kolejki, nie zauważając że jednej osoby brakuje.

Podała Arturowi butelkę mrożonej herbaty i kazała pić, wciąż trzymając jego dłoń w nieubłaganym uścisku niczym stalowy łańcuch.

Herbata była z dodatkami, ale Mira nie chciała, żeby Artur zatruł się alkoholem lub stawiał jej opór. Jakieś trzy minuty spacerem od tego miejsca miała zarezerwowany pokój w hotelu aż do poniedziałku.

Dla chłopaka picie i chodzenie jednocześnie było wyzwaniem, więc ciągle musiała go trochę ciągnąć. Do hotelu weszli zaraz za grupą mężczyzn w średnim wieku, więc obecność dziewczyny z truskawkowymi włosami i przystojnym blondynem została ukryta i nie spostrzeżenie weszli do windy.

Winda zawiozła ich na drugie piętro. Nikogo nie było na korytarzu, więc Mira poprowadziła blondyna do drzwi z numerem 207 i wyjęła kartę z torebki.

Drzwi otworzyły się niemal bezdźwięcznie, więc Mira otworzyła je na oścież i kazała Arturowi wejść. Chłopak bez oporów wszedł do pokoju, a za nim jego przyjaciółka.

W końcu zaczął zauważać że coś jest nie tak i odwrócił się w jej stronę, ale Mira już zamknęła drzwi na klucz i schowała kartę.

-Na co czekasz, Arturze? Rozbierz się.

Notes:

Już dawno chciałam coś napisać i w końcu się udało! 🥳

Próbuję ulepszyć swoje pisanie
Kiedyś to edytuję...

Dajcie znać w komentarzach, co myślicie 😘