Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandoms:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Series:
Part 2 of moje one night standy z taikowym Thorem
Stats:
Published:
2022-07-09
Words:
1,045
Chapters:
1/1
Comments:
4
Kudos:
12
Bookmarks:
1
Hits:
184

U boku króla Nowego Asgardu

Summary:

Obowiązki króla trzymały Walkirię z dala od domu przez wiele godzin, ale to wszystkie pozostałe rzeczy, które na siebie wzięła, sprawiały, że wracała, kiedy Sif już była w łóżku.

Notes:

Napisałum to po nocy będąc jednocześnie na callu z przyjaciółmi, ale nie wiem co Taika dodaje do swoich filmów, że moja wena ma takie HM, BUT CONSIDER THIS...

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

baner do fika

Obowiązki króla trzymały Walkirię z dala od domu przez wiele godzin, ale to wszystkie pozostałe rzeczy, które na siebie wzięła, sprawiały, że wracała, kiedy Sif już była w łóżku. Wojowniczka nawet nie uniosła głowy znad tabletu, tylko podsunęła ją bliżej do pocałunku.

— Co tam masz? — zapytała Walkiria, kiedy już ucałowała ją w czoło i usiadła na materacu.

— Rand Enterprises zaproponowało, że zrobią mi protezę — odpowiedziała Sif. — Podesłali ogólny kosztorys i informacje na temat prototypu, który już niejaka detektyw Knight wypróbowała, więc wiedzą, jak wykalibrować dla mnie.

Walkiria patrzyła na nią z uniesioną brwią.

— Lekkie czytanie do snu?

Sif wydęła usta.

— Zostawiłaś mnie samą na tyle godzin…

— Wiem, wiem — przerwała Walkiria. Pochyliła się i położyła twarz między piersi Sif. — Ale jak nie będę miała czym się zająć…

— … To będziesz musiała myśleć, a tego nie lubisz. Wiem. — Sif odłożyła tablet na bok i położyła dłoń na jej włosach. Zaczęła owijać je wokół swojej dłoni, aż mogła je pociągnąć. Walkiria z cichym sykiem uniosła głowę i spojrzała na nią. — Możesz zająć się mną — powiedziała dosadnie, ale nie pozwoliła Walkirii się pocałować. — Najpierw idź przyszykuj się do spania, hm? A potem przyjemności.

Walkiria westchnęła teatralnie i wywróciła nogami, ale podniosła się do siadu.

— Dobrze — zgodziła się, wstając. Ściągnęła bluzkę przez głowę i rzuciła ją na krzesło. Sif nie sięgnęła znowu po tablet, bo wiedziała, że Walkiria nie zamknie za sobą drzwi, więc będzie miała na co patrzeć. — Jak tam Axl? — zapytała Walkiria i (tak jak Sif podejrzewała) zaczęła ściągać spodnie.

— Robi postępy — odpowiedziała krótko. Ułożyła się bokiem, aby podeprzeć głowę na ręce. — Jak inne dzieciaki?

Walkiria zsunęła majtki i ściągnęła stanik, spoglądając przez ramię.

— Nie robią postępów — oznajmiła. Puściła Sif oczko, zanim zaczęła swoją wieczorną toaletę.

Sif tak dawno nie była w domu. I nigdy już więcej nie stanie na Asgardzie. Nowy Asgard to nie było to samo, dlatego Sif nie spędzała wcześniej za dużo czasu na Ziemi. Prawie wcale. Nie podobało jej się to, że musiała zostać i wracać do zdrowia, ale poznanie Walkirii i potem poznanie Walkirii załagodziło jej to całe doświadczenie.

A teraz nawet nie wyobrażała sobie bycia z dala od Walkirii, co oznaczało osadzenie się w Nowym Asgardzie na stałe, aby być u boku jego króla.

Sif odsunęła kołdrę, kiedy Walkiria odwróciła się i zaczęła truchtać w jej stronę. Sif zapatrzyła się na jej bujające się piersi i uśmiechnęła się, kiedy Walkiria wskoczyła w jej, hm, otwarte ramiona, znowu przytulając się do jej piersi.

Kiedy Walkiria całowała jej obojczyki, Sif nie myślała o tym, że straciła rękę i prawie zginęła – i prawie nie dostała się do Walhalli. Kiedy Walkiria pieściła jej piersi, Sif nie czuła, że czegoś jej brakuje. Kiedy Walkiria całowała coraz niżej, wylizując ścieżkę zygzakiem, przez oba sutki, dookoła pępka, podgryzając kość jej miednicy, Sif uniosła ramię za głowę i zacisnęła dłoń na wezgłowiu łóżka, nie przejmując się tym, że może użyć zbyt dużo siły i coś zniszczyć.

Nie mogła zrobić Walkirii krzywdy. Walkiria wiedziała, co robić, aby zrobić Sif dobrze. Walkiria również była wojowniczką, również wiele straciła – ba!, nawet więcej niż sama Sif! – dlatego rozumiała bardzo dobrze, jak Sif myśli.

Jej nogi same rozszerzyły się dla jej króla. Sif była podwładną, ale to Walkiria ją wielbiła. Goniła jej biodra, kiedy Sif się wypinała, zaciskała palce na jej udach, aby Sif jej nie zrzuciła, nie przestawała jej całować, wylizywać, ssać, jakby nie musiała łapać oddechu; Sif też umiała oddychać przez nos, ale zazwyczaj mimo wszystko musiała co jakiś czas się oderwać. Walkiria nie miała tego problemu.

Sif nie potrzebowała wiele, aby dojść. Kiedy Walkiria skupiła się na ssaniu jej łechtaczki, Sif złapała ją za głowę, dając tym samym sygnał, żeby nie przestawała. Zagryzła wargę, aby wyciszyć swoje jęki, a potem rozluźniła się całkowicie.

Walkiria całowała drogę po ciele Sif, tym razem w górę, do jej ust. Sif objęła ją ręką w pasie i przez dobrych kilka minut po prostu leżały razem i całowały się, delektując się swoją bliskością i tą chwilą dla siebie.

— Suń się — mruknęła w końcu Sif.

— E-e — nie zgodziła się Walkiria.

Opierała się nawet gdy Sif próbowała ją obrócić siłą, a ostatecznie wsparła się na łokciu po jej lewej stronie, chwytając dłoń Sif i kierując ją między swoje nogi.

— Tak? — zapytała Sif, dla pewności.

— Tak, tak, wystarczy — mruknęła Walkiria. — Chodź tu — dodała, przyciągając twarz Sif z powrotem do siebie, aby wrócić do pocałunków.

Sif może nie potrzebowała drugiej ręki, aby nadal być wojowniczką, ale w wielu momentach bardzo odczuwała jej brak. Tak jak teraz, kiedy nie mogła pieścić Walkirii obiema rękoma – chociaż do tego zawsze by jej brakowało rąk, nawet gdyby miała dwie.

Musiała się zadowolić wzdychaniem Walkirii w jej usta, momentami, kiedy podgryzała swoją lub Sif wargę, kiedy palce Sif trafiły w bardzo dobre miejsce, coraz mocniejszym zaciskaniem się dłoni Walkirii na jej włosach, im dłużej Sif się nią bawiła, im większą przyjemność jej sprawiała. Kiedy Walkiria już nie mogła dłużej się skupić na pocałunkach, Sif zaczęła podgryzać jej żuchwę, ssać szyję, całować i lizać skórę.

Ciche jęki i ciężkie oddechy Walkirii doprowadzały Sif do szału, chciała ich więcej, chciała je wszystkie. Na szczęście Walkiria była bardzo hojna i oddawała je bez sprzeciwu, nawet krzycząc, kiedy w końcu szczytowała.

Dla Sif była to prawdziwa uczta. Dała Walkirii złapać oddech, głaszcząc ją po brzuchu, po boku, łapiąc w dłoń jej pierś, aż Walkiria nie unieruchomiła jej dłoni swoją własną.

— Tego mi było trzeba — oświadczyła w końcu, patrząc na Sif spod nie do końca przymkniętych powiek.

— Trzeba było przyjść wcześniej. Teraz mogłabyś wrócić po dokładkę.

Walkiria uśmiechnęła się szeroko i wtuliła w szyję Sif.

— Teraz mimo to dokładki nie dostanę?

Sif wywróciła oczami i wsunęła udo między jej nogi.

— Jak ładnie poprosisz, to się zobaczy.

Walkiria prychnęła.

— Zrobiłam ci minetę i sugerujesz, że nie umiem ładnie prosić?

Sif objęła ją ramieniem i przytuliła do siebie.

— Tak, wiem, co potrafisz zrobić tymi ustami — powiedziała w jej skroń. — Jak myślisz, do czego właśnie piję?

— Jaka zachłanna! — zaśmiała się Walkiria. Nadal leżała w nią wtulona, jedynie podciągnęła udo, aby objąć nim biodro Sif i sięgnęła po kołdrę, aby przykryć je obie.

— Hm.

Sif zaczęła delikatnie przesuwać palce po skórze Walkirii, nie mówiąc nic więcej; wiedziała, że Walkiria była zmęczona. Obowiązki króla, szkolenie młodzieży, inna pomoc… Sif mogła na nią czekać w domu, w miękkim łóżku, zwarta i gotowa. Okazjonalnie wilgotna.

Zawsze ciepła i kochająca.

Notes:

Podsuwam link do tweeta promującego tego fika i proszę o rt, jeśli się wam podobało <3
gdzie mnie znaleźć: pochodnia.carrd.co

Series this work belongs to: