Actions

Work Header

Informatorka w Cieniu || Siostra Tokito Muichiro

Chapter 8: | Rozdział 8 |

Chapter Text

— Dziękuję ci za przybycie. Wiem, że w ostatnim czasie nie jest ci łatwo — powiedziała Amane, gdy obie usiadły. Były w tym samym pokoju, w którym poprzednio rozmawiały.

— Rozmowa z Kiriyą mi trochę pomogła — Yumi słabo się uśmiechnęła. — Ale nadal to wszystko mnie dobija — kobieta kiwnęła głową. Smutno jej się robiło na myśl, że dziewczynka doświadcza tyle okropności w tak młodym wieku. Bardzo ją polubiła, odkąd po raz pierwszy przyszła do niej i jej braci - miała w sobie niespotykaną dojrzałość i intelekt, a jednak nadal pozostawała miłym, skromnym i radosnym dzieckiem. Amane miała nadzieję, że ta tragedia nie zmieni jej w zupełnie inną osobę.

— Słyszałam, że widziałaś swojego brata. Przykro mi z jego powodu — Yumi spojrzała na nią smutno.

— Nie musisz mnie pocieszać, Amane-san. Najwyraźniej tak musiało się stać — dziewczynka oplotła swoje palce. — Czy on kiedyś odzyska pamięć? — chciała się upewnić.

— Tak, ale musisz dać mu czas. Myślę, że widok śmierci waszego brata przyczyniła się do jego obecnego stanu — młoda Tokitō też tak sądziła. Muichiro miał beztroską, niewinną naturę i był bardzo przywiązany do Yuichiro, nawet gdy ten traktował go źle. Było to więc zrozumiałe, że mógł się załamać, widząc, jak brat bliźniak traci życie w jego obronie.

— Co mogę zrobić, żeby przyspieszyć powrót jego wspomnień? — dziewczynka nie chciała czekać wiele lat na ten moment dlatego, jeśli mogła pomóc w tym procesie, chętnie to zrobi.

— Nie narzucać się, a po prostu z nim przebywać i rozmawiać. Myślę, że to dużo pomoże — Yumi pokiwała głową, biorąc te rady do serca. Dla Mui'ego zrobi wszystko.

— Co chciałaś mi przekazać, Amane-san? — przerwała ciszę, która się pojawiła między nimi. Kobieta spojrzała na nią z konsternacją. Czy tym nie dobije jej jeszcze bardziej? I tak miała już mętlik w głowie. Jednak jeśli nie będzie działać szybko, nic z tego może nie wyjść. Musiała zaufać swojej intuicji.

— Yumi, wiem, że tą propozycją nałożę na ciebie więcej trudu — zaczęła. — Gdybym mogła to mówić w innych okolicznościach... Niestety czas nas goni. Czy chciałabyś dołączyć do Korpusu Zabójców Demonów? —  mimika twarzy dziewczynki pozostała niewzruszona. Musiała się spodziewać tego pytania.

— Jako Zabójca? — dopytała się, ale doskonale znała odpowiedź. — A co jeśli odmówię?

— Jeśli będziesz chciała, to możesz wesprzeć nas w inny sposób. A jeśli i tak odmówisz, nie będziemy cię trzymać — Yumi intensywnie zastanawiała się, czy zgodzić się na tę propozycją, ale nie była w stanie się zdecydować. Za duży miała mętlik w głowie od tylu tematów. Nie chciała podjąć decyzji lekkomyślnie.

— Potrzebuję czasu, Amane-san — powiedziała w końcu. — Gdy tylko będę pewna, przekażę, do czego doszłam.

— Dobrze, Yumi — rzekła kobieta łagodnie. — Będę czekać.


Yumi postanowiła pospacerować wokół rezydencji. Ostatnio robiła to bardzo często ze względu na brak innych zajęć. Pięcioraczki były zajęte, a wizja siedzenia samej w pokoju ze swoim nadmiernym rozmyślaniem była dla niej przerażająca. Potrzebowała świeżego powietrza.

Tym razem wybrała się w zupełnie przeciwnym kierunku od ostatnich wypraw. Pilnowała się, aby nie wyjść poza strefę wisterii, które wyznaczały granicę rezydencji, jakby były jego granicą. Yumi nie mogła wyjść z wrażenia, że to nieznane dla innych miejsce istniało i żyło swoim własnym tokiem. Nie chciała, by kiedykolwiek zostało zniszczone.

„Czy chcę zostać Zabójcą?" — przeszła myślami na ten temat. Gdy Amane proponowała to jej braciom, miała do tego raczej negatywny stosunek. Nie wyobrażała się wtedy w tej roli, nie mając jeszcze pojęcia o swoich zdolnościach. Teraz jednak wiadomość o posiadaniu Znaku zmieniało wszystko. Budziło to w dziewczynce obawy — każdy pokładałby w niej niewyobrażalne. A co jeśliby zawiodła? Co, jeśli okazałaby się, że nie jest kimś, w kogo wierzyć? Nie chciała być tym kluczem do zwycięstwa nad demonami, nie chciała być główną bohaterką w tej historii, nie chciała zostawiać swojego brata samego. Yumi była absolutnie pewna, że gdyby została Zabójczynią, widziałaby go o wiele rzadziej, może nawet w ogóle. Ryzykowałaby własnym życiem w walce z demonami. Czy naprawdę chciała zaprzepaścić wszystko na rzecz tego nierównego konfliktu?

Nagle młoda Tokitō zatrzymała się, zauważywszy zmianę otoczenia. Znajdowała się pośrodku ogromnego cmentarza. Na wielu grobach były położone bukiety kwiatów — niektóre z nich były już wyschnięte. Nie widziała końca tego przygnębiającego miejsca. Podeszła zaciekawiona do najbliższego nagrobka i przeczytała tabliczkę z datą śmierci osoby, która była w tym miejscu pochowała.

— 1678 — wyszeptała z szokiem. Przeszła koło kolejnych grobów, odczytując z nich daty zgonów. Wywoływało to w niej zgrozę, że leżały pod nią trupy sprzed kilku wieków. Bała się pomyśleć, ile ich wszystko było.

— Witaj, Yumi — przywitał się Ubuyashiki zza jej pleców. Lekko wzdrygnęła się przestraszona - przez chwilę myślała, że jakiś zmarły wyszedł z grobu i postanowił ją opętać. „Za dużo nasłuchałam się nierealnych opowieści," przyznała się w duchu ze wstydem dla siebie, że je wzięła na poważnie. Jednakże po tym, co doświadczyła niedawno, nie powinno ją nic już zaskoczyć.

Dziewczynka odwróciła się w stronę Przywódcy i ukłoniła się.

— Dzień dobry, Oyakata-sama — powiedziała z lekkim uśmiechem.

— Jak się tutaj znalazłaś? — chciał się dowiedzieć.

— Spacerowałam sobie i przypadkiem odnalazłam to miejsce — odpowiedziała zgodnie z prawdą. — Czemu jest tutaj tak wiele nagrobków?

— Jest to cmentarz wszystkich osób, które kiedykolwiek należały do Korpusu. Nawet tych z samych jego początków.

— Było ich tak wielu? — Kagaya na to przytaknął.

— W tym miejscu widzisz tysiącletnią historię organizacji — dziewczynka wyczuła u niego wzruszenie. Nie znał on znacznej większości jej zmarłych członków, a i tak czuł do nich duże przywiązanie. Udowadniało to jeszcze bardziej jego oddanie tej sprawie. — Coś cię dręczy, moje dziecko — stwierdził, przyglądając się jej twarzy. Yumi westchnęła ciężko - oczywiście Oyakata wiedział o wszystkim.

— Amane-san zaproponowała mi dołączenie do Korpusu, ale nie wiem, czy tego chcę — wyznała. — Wiem, że moje pochodzenie i Znak mogą się przydać, jednak nie czuję się wystarczająco silna, by stać się Zabójcą — mężczyzna wyraźnie zamyślony podszedł do niej.

— Nie jesteś słaba — w końcu odparł. — Udowodniłaś to każdemu w ostatnim czasie. To, że masz wątpliwości, jest czymś naturalnym i w pełni zrozumiałym w twojej sytuacji. Niemniej uważam, że masz predyspozycje do bycia Zabójcą, nawet bez dziedzictwa, które zostało ci przekazane. Jesteś zdeterminowana, by zrobić wszystko dla swojego brata za cenę własnego życia. Podobnie jest w Korpusie, tylko że chronisz więcej osób. Brzmi to brutalnie, ale nie zamierzam cię okłamywać. Więc jeśli rozważasz dołączenie do naszej sprawy, uwierz we własne siły. Czasami będzie ciężko, widząc śmierci sojuszników, ale nie można pozwolić, by ich wysiłki nie poszły na marne — ta wypowiedź namieszała bardziej w jej głowie niż pomogła. Wprowadziła więcej wątpliwości, o których prędzej nie miała pojęcia. Pozostawała jeszcze kwestia Muichiro - Yumi nie wiedziała, co on zamierzał zrobić w swojej sytuacji. Coś jednak jej podpowiadało, że odpowiedź na to pytanie była bliżej niż jej się wydawało.


Po wielu upalnych, suchych dni nadeszła ulewa. Deszcz miotał swymi pociskami o podłoże ziemskie, sprawiając jej zmoknięcie w ciągu chwili. Yumi się tym nie przejmowała, pozwalając kroplom wody spadać na jedyne ubranie, które posiadała. Siedziała nieruchomo na dachu posiadłości, na który się wspięła po kilku próbach, tylko co chwilę poprawiając włosy, kiedy zasłaniały jej widok. Skupiona wzrokiem była na Muichiro, który pomimo niekorzystnych warunków pogodowych uderzał  drewnianym mieczem o belki. Miał na sobie tylko spodnie, a jego klatka piersiowa i głowa były owinięte bandażami. Chłopak ciężko dyszał przy każdym ruchu — jego rany nie zasklepiły się całkowicie, w związku z czym nie doszedł jeszcze do siebie. Napędzał go gniew. Yumi nigdy nie wyczuła tak intensywnej dawki emocji. Zastanawiała się, czy on zdawał sobie sprawę, dlaczego odczuwał taką gamę negatywnych uczuć. Czy domyślał się, co sprawiło utratę jego wspomnień.

Yumi była pod wrażeniem, że tak szybko podjął tę decyzję. Ona nie mogła zdecydować się od dwóch dni, a on tak po prostu wybrał. Jakby to nie Muichiro był w trudniejszej sytuacji. Widok jej brata w takim stanie udowadniał jeszcze bardziej, że był zupełnie innym człowiekiem. Nie zastanawiał się, czy miał jakąś rodzinę i nie martwił się, czy umierając, zostawi ich samych. Nie miał żadnych zmartwień — przynajmniej tak sądziła po swoich obserwacjach. Więc co ją trzymało, by nie postąpić podobnie? Nie miała pewności, kiedy on odzyska pamięć — mogło to być za kilka dni, ale mogło to być również za kilka lat. Nie mogła bezustannie czekać na ten upragniony moment. Musiała się czymś zająć.

Gdzieś z oddali rozległ się grzmot, który wyprowadził Yumi na chwilę z uwagi. Skuliła się, jakby próbowała siebie ochronić przed nim. Bała się burz i ulew od tamtego dnia. Zawsze starała się ich unikać, bo przypominały jej, kogo wtedy straciła. Jednak może właśnie teraz było to jej najbardziej potrzebne. Jej rodzice nie chcieliby ciągle przeżywała tych tragedii, a zaczęła wszystko od nowa. Yuichiro też by tego chciał. I chociaż nie miała najmniejszej ochoty zostawiać Muichiro, musiała nauczyć się żyć sama. A jak najlepiej to zrobić, jak nie zostając Zabójcą?


Amane stała na podwórku rezydencji, rozwieszając mokre ubrania na belkach. Minęło kilka godzin, zanim burza minęła, zostawiając po sobie podmokłe tereny i zwalone drzewa. Teraz słońce nieśmiało ogrzewało otoczenie, próbując zminimalizować szkody. Jednak i tak za niedługo dzień się miał skończyć.

— Amane-san —  kobieta odwróciła się w stronę głosu należącego do Yumi. Dziewczynka była przebrana w czyste ubrania, które miała zostawione w swoim pokoju, ale jej ciemne włosy były nadal wilgotne - sugerowało to ich przyczepienie do twarzy.

— Czego potrzebujesz, Yumi? — zapytała się, uważnie się jej przyglądając.

—  Chciałabym się jutro wybrać do swojego domu i chcę, żeby mi Kiriya towarzyszył — Amane nie była zaskoczona, że młoda Tokitō odkryła prawdziwą płeć jej dziecka. Zdumiona była za to determinacją wymalowaną w jej oczach. Dawno nie widziała tej pewności siebie w dziewczynce.

— Oczywiście, ale macie wyruszyć dopiero, jak słońce wzejdzie — pozwoliła po chwili. — Rozumiem, że już podjęłaś decyzję, prawda?

— Tak. Chcę dołączyć do Korpusu — Ubuyashiki uśmiechnęła się mimowolnie. Miała przeczucie, że tak zadecyduje.

— Bardzo się cieszę z tego powodu —  szybko jednak spoważniała, gdy przypomniała sobie o ważnej rzeczy, którą musiała przekazać Yumi. — Mam tylko jedną prośbę. Odtąd zacznij zasłaniać swoją twarz, aby ukrywać Znak. To jest dla twojego bezpieczeństwa. Bo gdy tylko Muzan dowie się o twoim istnieniu, odnajdzie cię i zabije bez żadnego zawahania.