Chapter Text
Mitsuki dowiedział się z opowieści swojego rodzica, że w przeszłości Orochimaru zabił dziadka Konohamaru. Zaskoczyło go więc, że Naruto to właśnie jego wybrał na mistrza Mitsukiego. Długo ta wiadomość ciążyła w nim, ale nie wiedział, co z nią zrobić.
Konohamaru tak naprawdę nie traktował go źle jako mistrz, jednak Mitsuki miał wrażenie, że wyczuwa w nim jakiś chłód, dystans... Pewnego dnia zdobył się na odwagę i poszedł porozmawiać ze swoim mistrzem.
Spotkali się sam na sam na polu treningowym. Mitsuki szepnął:
- Chciałem z tobą porozmawiać, mistrzu...
Konohamaru zerknął na niego.
- Tak? A o czym?
Mitsuki zaczął po chwili wahania:
- Bo... ja wiem, że mój rodzic zabił twojego dziadka - powiedział szybko, by się nie rozmyślić.
Konohamaru westchnął ciężko i przez chwilę szukał odpowiednich słów:
- Tak, to prawda... I przyznaję, na początku byłem zły na Naruto za tę decyzję...
Mitsuki wstrzymał oddech. Bał się kolejnych słów.
- Jednak potem... - kontynuował Konohamaru. - Uznałem, że może to nie tak szalony pomysł?
Mitsuki spojrzał na niego z zaskoczeniem.
- Pomyśl... To dało nam dziś tę szansę, by wyjaśnić sobie wszystko, prawda, Mitsuki?
Mitsuki zerknął na niego niepewnie.
- Tak, nadal jestem wściekły na Orochimaru i chyba nigdy nie zdołam mu wybaczyć, ale tak, przyznaję - on ostatnio wiele zrobił dla Konohy, chyba naprawdę się zmienił? Ale to i tak nie ma żadnego znaczenia, bo tu nie chodzi o niego, a o ciebie.
A TY jesteś cudownym dzieckiem i bardzo cieszę się, że mogę być twoim mistrzem. Jesteś bardzo zdolnym shinobi, a co najważniejsze, masz dobre serce. Wierzę, że w przyszłości staniesz się kimś ważnym.
Zamilkł, a Mitsuki nie był w stanie znaleźć słów. Nie spodziewał się, że Konohamaru powie mu tak wiele miłych słów. Tak, był dobrym człowiekiem, ale... Nim pomyślał, co robi rzucił się Konohamaru w ramiona.
Ten zaśmiał się serdecznie i również mocno go objął.
- Nie myśl już o przeszłości, Mitsuki, to teraz nieistotne...
Mitsuki bez słowa tulił się do jego ramienia.
***
Sasuke i Naruto siedzieli wspólnie w swoim salonie. Naruto zajmował się wypełnianiem dokumentów jako Hokage, a Sasuke czytał coś na czytniku. W pewnej chwili jednak Naruto odsunął od siebie dokumenty z westchnieniem i zerknął na swojego męża.
- Wiesz co? - zapytał nagle.
Sasuke uniósł wzrok znad czytnika książek.
- Często powtarzasz mi, że "czujesz się winny z powodu tego, co robiłeś z Orochimaru, gdy byłeś nastolatkiem".
- Tak, i?
Naruto westchnął, szukając odpowiednich słów.
- Chodzi mi o to, że NIE POWINIENEŚ czuć się winny! Ja... coś ci wyznam - Naruto się zawahał. - Gdy trenował mnie Jiraiya byłem tak zdesperowany, by nauczyć się od niego wszystkiego, co umie, a on interesował się tylko podglądaniem kobiet, więc przemieniałem się w nagą kobietę przy pomocy mojego jutsu, by skupić na mnie jego uwagę.
Na te słowa w salonie zapadła cisza. W końcu Sasuke odparł:
- No i co? To nie twoja wina, nie mam ci tego za złe. To wina tego kretyna, który nigdy nie umiał skupić się na ważnych sprawach. - Wzruszył ramionami. - Zawsze wiedziałem, że on jest nienormalny. To, co ja robiłem z Orochimaru i tak jest poważniejsze, niż to, co ty mi przed chwilą opowiedziałeś.
Naruto zamrugał zaskoczony. Poczuł ulgę, że Sasuke się na niego nie gniewa.
- Wiesz... bardzo go szanuję i mimo wszystko wiele mnie nauczył, ale tak, czasem był dziwny.
Sasuke już bez słowa pochylił głowę i wrócił do czytania książki na temat genjutsu.
***
Sasuke nocował u Orochimaru. Było już późno, obaj planowali zasnąć. Sasuke położył się blisko swojego partnera.
Objął go mocno ramionami i przytulił się piersią do jego pleców. Twarz przycisnął do włosów Orochimaru.
Odkąd wznowili swój związek Sasuke uwielbiał dotykać włosów Orochimaru. Często siedzieli razem wieczorami i Sasuke sunął dłońmi po jego włosach i wdychał ich zapach.
- Twoje włosy są idealne - powiedział któregoś wieczoru.
Orochimaru zachichotał.
- Ty też możesz zapuścić włosy.
Sasuke prychnął.
- Ale JA nie chcę mieć długich włosów. Lubię twoje długie włosy.
Wtedy Orochimaru dodał:
- Mam pomysł! Wybierz jaki chcesz zapach szamponu dla mnie.
Ale Sasuke w końcu nic nie wybrał, bo odpowiadał mu obecny kwiatowy zapach szamponu Orochimaru.
Teraz w nocy także wdychał kojący zapach jego włosów.
- Obejmij mnie jeszcze mocniej, Orochimaru - powiedział uparcie.
Mężczyzna zrobił to.
- A może masz ochotę na seks? - zasugerował.
- Nie - burknął Sasuke. - Chcę, byś mnie obejmował.
Wtedy obaj zamilkli. Sasuke słyszał, że Orochimaru szybko zasnął. On sam leżał nieruchomo i patrzył w ciemność przed sobą.
Ostatnio tak właśnie wyglądały jego noce: dopadał go atak paniki a on nie umiał z nim wygrać.
Sam nie wiedział skąd to się wzięło, ale nie dawało mu spokoju. Tylko mocny uścisk Orochimaru pozwalał mu w końcu zasnąć. Orochimaru jeszcze o nic nie pytał, ale Sasuke obawiał się, że zaczął się już czegoś domyślać.
Tej nocy także czekał na upragniony sen, ale on nie nadchodził. Było jeszcze gorzej niż zwykle. Przyciągnął do siebie dłoń Orochimaru i przycisnął ją do ust. Zamknął oczy. Zapach skóry Orochimaru...
Uspokój się, uspokój, powtarzał sobie. Wtedy zaczął się trząść ze strachu. Orochimaru natychmiast się obudził.
- Sasuke...? - szepnął nie wypuszczając go z objęć.
- Nic mi nie jest, idź spać... - odszepnął, czując, że zaczyna płakać.
- Nie pójdę. Powiedz mi, co się dzieje.
- Nie wiem! Czuję się podle, boję się czegoś nieokreślonego.
Orochimaru wyswobodził się z jego objęć.
- Nie...! - jęknął Sasuke.
- Może napiszesz do Naruto?
Sasuke się skrzywił.
- Nie chcę go budzić.
Orochimaru wzruszył ramionami.
- Zawsze może odpisać dopiero rano.
- Więc dobrze - zdecydował Sasuke. - Napiszesz za mnie? - Podał mu telefon, który leżał na szafce nocnej.
- Dobrze. - Orochimaru wziął od niego telefon. - Dyktuj.
- "Kocham cię, Naruto".
- Tylko tyle?
- Więc dopisz "miłych snów".
- Dobrze, wysłałem. Poczekaj, mam pomysł. Może ciepła zupa pomoże na twój atak paniki?
Sasuke ten pomysł wydawał się absurdalny, ale jego własny atak paniki też wydawał mu się absurdalny, więc...
- Umiesz gotować?
Orochimaru zachichotał.
- Jestem już na tym świecie wystarczająco długo, by umieć.
- Dobrze, dziękuję...
Orochimaru wstał i poszedł w piżamie i z bosymi nogami do kuchni. Sasuke położył się sam na łóżku i starał się oddychać spokojnie.
Orochimaru zaczął wyjmować składniki na zupę i przybory kuchenne.
- Zrobię ci zupę z wodorostami, dobrze, Sasuke?
Ale Sasuke nic nie odpowiedział, więc Orochimaru po prostu zabrał się do roboty. W pewnej chwili do kuchni wszedł Mitsuki. Zmarszczył brwi.
- Rodzicu? Co ty tu robisz o tej porze?
- Zupę dla Sasuke. On się źle czuje.
Mitsuki skinął głową.
- Więc dobrze, ja to dokończę a ty idź spać!
Orochimaru zachichotał.
- Jesteś bardzo dobrym dzieckiem, ale nie. To ma być zupa ODE MNIE dla Sasuke. Dziękuję ci, możesz iść spać.
Mitsuki skinął głową i wyszedł. Gdy Orochimaru skończył robić zupę nalał talerz dla Sasuke i zaniósł mu do sypialni.
Ku swojemu zadowoleniu zobaczył, że Sasuke śpi. Odniósł więc zupę do kuchni i położył się obok niego.
- Zjesz rano - wymruczał do siebie, zasypiając.
Następnego dnia Sasuke był już mniej niespokojny. Rano Naruto odpisał "też cię kocham, Sasuke. Życzę ci miłego dnia".
Z wdzięcznością zjadł zupę razem z Orochimaru. Mężczyzna powiedział:
- Jeśli chcesz możesz zanieść trochę Naruto. A poza tym, smakuje? - Uśmiechnął się ironicznie.
- Tak, dobra. Naruto jest już chyba w biurze, nie będę mu tam nosił.
- Jak chcesz.
Po jedzeniu Sasuke poszedł do siebie a Orochimaru złożył Naruto wizytę w jego gabinecie.
Shikamaru wpuścił go, jednak patrzył na niego podejrzliwie. Naruto uniósł wzrok znad dokumentów i uśmiechnął się na widok Orochimaru.
- Witaj! Co cię tu sprowadza?
Orochimaru posmutniał.
- Musimy porozmawiać o Sasuke. - Wtedy Orochimaru opowiedział wszystko Naruto.
Za drzwiami Shikamaru zastanawiał się, co Orochimaru tam robi. Może mają romans? Nie... Tylko Sasuke ma z nim romans. Więc co? Nic nie słychać.
Naruto westchnął i odpowiedział:
- To nie brzmi dobrze. Chcę, żeby Sasuke był szczęśliwy!
Do gabinetu wszedł Sasuke. Uśmiechnął się ponuro i powiedział:
- Czyżbyście znów o mnie plotkowali? Nie życzę sobie tego.
Naruto podszedł i objął go.
- My się tylko o ciebie martwimy! Nie gniewaj się. Mam pomysł - dodał nagle. - Może jeśli przytulanie Orochimaru pomaga ci przy atakach paniki, to będziemy spać we trójkę. Wtedy będziemy mogli obejmować cię z obu stron i nie będziesz się już bał.
Sasuke prychnął. Wyobrażał sobie tych dwóch razem w łóżku. Nie, to głupi pomysł. Zerknął na Orochimaru. Ten wzruszył ramionami.
- To nie tak, że zachwyca mnie ten pomysł, ale dla ciebie się zgodzę.
- To jak? - zapytał Naruto z szerokim uśmiechem.
Sasuke ruszył szybko w stronę drzwi.
- Nie ma mowy.
***
Mitsuki miał już siedemnaście lat. Pewnego dnia Boruto podszedł do niego. Mieli wolny od misji dzień. Mitsuki uśmiechnął się do niego jak zwykle, ale Boruto był dziwnie zawstydzony. Obaj stali na ulicy.
- J-jestem gotowy na nasz pierwszy seks! - wypalił nagle.
Mitsuki zamarł. Czyżby się przesłyszał?... Marzył o tym od pięciu lat i chyba w pewnym sensie przywykł już do czekania.
- Naprawdę?! - Mitsuki rzucił mu się na szyję. - Jesteś cudowny.
- Tylko gdzie...? - zapytał Boruto. Był jeszcze bardziej czerwony na twarzy.
Mitsuki uśmiechnął się szeroko.
- U mnie w domu!
- Ale...
- Chodź! - Mitsuki pociągnął go za rękę w stronę swojego domu.
Gdy weszli Boruto został w przedpokoju a Mitsuki poszedł do pokoju rodzica. Zastukał a gdy wszedł Orochimaru spojrzał na niego z zainteresowaniem.
- Słucham cię.
- Ja i Boruto chcemy mieć dziś swój pierwszy raz! Mógłbyś zostawić nas samych w domu?
Orochimaru roześmiał się.
- Ach, widzę, że w końcu się doczekałeś! Oczywiście, już wychodzę. Życzę wam miłych chwil razem. - Mrugnął do niego i wyszedł.
Mitsuki zaprowadził wciąż onieśmielonego Boruto do swojej sypialni.
- Co powiedziałeś swojemu rodzicowi?
Mitsuki wzruszył ramionami. To było dla niego oczywiste.
- Prawdę.
Boruto poczerwieniał jeszcze mocniej.
- Ja bym nigdy nie powiedział CZEGOŚ TAKIEGO moim rodzicom!...
Mitsuki zamyślił się.
- Dla nas seks nie jest tematem tabu. To ma plusy i minusy. - Wzruszył ramionami.
Obaj zaczęli się rozbierać. Boruto szepnął:
- Ostatnio oglądałem filmy pornograficzne, by... lepiej rozumieć, co mam robić.
Mitsuki uśmiechnął się do niego.
- Ja też. Teraz już sporo wiem.
Obaj położyli się na łóżku.
- To jaką rolę wybierasz? - zapytał Mitsuki.
- N-nie...! To ty możesz wybrać.
- Proszę, Boruto...
- Dobrze, więc ja... chcę być na górze, zgadasz się?
Mitsuki uśmiechnął się do niego.
- Zgadzam się. Dla mnie to nie ma większego znaczenia, ważne, że to jesteś ty.
Boruto zbliżył się do niego i wtedy Mitsuki powiedział:
- Poczekaj!
- Co się stało?...
- Nie mamy lubrykantu. - Mitsuki zamyślił się a potem uśmiechnął. - Wiem! Może mój rodzic ma?
- Ale nie wiem, czy możesz brać bez pozwolenia...
- Potem mu odkupię. Poczekaj! Pójdę sprawdzić w jego sypialni.
- Nago...?
Mitsukiego roześmiał się.
- A czemu nie? Jesteśmy sami w domu.
Poszedł szybko do jego sypialni i zajrzał do szafki nocnej. Jest! Wziął buteleczkę i wrócił do Boruto.
Tym razem już nic im nie przeszkadzało. Mitsuki przymknął oczy.
- Nic ci nie jest?... - szepnął Boruto.
Mitsuki pokręcił głową. Tak długo czekał na tę chwilę. To nie tak, że było źle, ale... Ludzie opowiadali o "ekstazie, szaleństwie" a on czuł dziwny spokój. Może i w tym różnił się od prawdziwych ludzi? Ale nie przejął się tym.
Potem obaj wtulili się w siebie. Leżeli nago na łóżku i całowali się. Mitsuki jeszcze nigdy nie czuł takiego szczęścia.
Nagle Boruto zerwał się z łóżka.
- Co?!...
- A kiedy twój rodzic miał wrócić?
Mitsuki zaśmiał się i nadal leżał nieruchomo.
- Nie wiem. Nie ustalaliśmy tego. Pewnie dopiero, gdy napiszę do niego smsa. Zrelaksuj się.
Ale Boruto nie był w stanie. Zaczął się szybko ubierać. Mitsuki westchnął i zrobił to samo.
Boruto znów zrobił się czerwony.
- Ale napiszesz mu smsa dopiero, gdy wyjdę, ok? Wstydzę się dziś go spotkać.
- Dobrze.
***
Ale Mitsuki nie miał ochoty rozstawać się już z Boruto. Chciał przedłużyć ten cudowny dzień. Wyszli razem przed dom i Mitsuki napisał "dziękuję, rodzicu, możesz już wrócić do domu. Było cudownie!"
- Będziesz mu odpowiadał o tym?... - Zawahał się Boruto.
- Nie. On jest aseksualny, pewnie nie będzie chciał słuchać. Ale muszę komuś opowiedzieć, by nie oszaleć.
Boruto zmieszał się.
- A komu?
- Może Sasuke?
- Czemu akurat jemu?
- Już wcześniej rozmawiałem z nim o seksie. Gdy nie mogłem się doczekać aż będziesz gotowy. Chodź, pójdziemy razem do sklepu!
Byli właśnie niedaleko supermarketu. Mitsuki bez wahania wszedł do środka.
- Mam iść z tobą?
- A czemu nie?
Mitsuki bez wahania podszedł do półki i kupił lubrykant. Boruto stał z tyłu i nerwowo rozglądał się wokół.
- A jeśli ktoś nas tu zobaczy...?
- Jesteśmy niemal pełnoletni. Mamy do tego prawo.
- A jeśli kasjerka będzie się na nas gapić?!
- Ale jeśli chcesz mogę sam pójść do kasy. A ty poczekaj na mnie przed sklepem.
Boruto skinął głową z zadowoleniem, ale szybko zawrócił. Mitsuki zachowywał się tak dojrzale... A on? Chce być dojrzały dla niego!
- Razem pójdziemy do kasy.
Tak jak podejrzewał Mitsuki sprzedawczyni nawet na nich nie spojrzała. Mitsuki schował buteleczkę do torby i zapytał:
- Boruto! Pójdziesz ze mną do kawiarni? Ja stawiam.
- Dobrze, super pomysł!
Ruszyli w stronę kawiarni. Mitsuki zapytał:
- Teraz będziemy kochać się regularnie, prawda? W końcu teraz jesteśmy prawdziwą parą!
Boruto zatrzymał się nagle na środku ulicy.
- Ja nie... ja nie wiem.
Mitsuki poczuł ból w sercu.
- Nie podobało ci się?...
- Było cudownie! Ale ja chyba chcę trochę odczekać.
- Dobrze... - powiedział Mitsuki, starając się nie brzmieć na rozczarowanego.
Weszli wspólnie do kawiarni. Obaj zamówili kawę i po kawałku ciasta czekoladowego. Boruto zaczął radośnie jeść a Mitsuki zapatrzył się na menu.
Z przyzwyczajenia zamówił dwie porcje, bo on nadal nie jadał. Pięć lat... Wiedział od rodzica, że Log zaczął jeść dość szybko. Czy był zepsuty nawet jak na sztucznego człowieka?
Boruto chyba myślał o tym samym, bo gdy skończył jeść spojrzał na jego nietkniętą porcję.
- Zjedz trochę, proszę...
- Wiesz, że nie mogę jeść.
- Wiem, ale twój rodzic mówił, że może kiedyś zaczniesz! Może powinieneś spróbować?
Mitsuki zawahał się. Dla Boruto zrobiłby wszystko... Sięgnął po łyżeczkę i odkroił kawałek ciasta. Powoli przysunął je do twarzy.
Ładnie pachnie, pomyślał. Zaczął gryźć, nie spodziewał się czegoś tak słodkiego... Poczuł jak ta słodycz gryzie go w podniebienie. Zaczął się krztusić, nie mógł tego połknąć. Rozkaszlał się.
- Mitsuki?! Nic ci nie jest?
Ludzie w kawiarni zaczęli na niego patrzeć. Zmusił się, by przełknąć to, co miał w ustach.
- Przepraszam cię! To był głupi pomysł.
- Nie, chciałeś dobrze. Lepiej nie będę już pił tej kawy. Chcesz moją porcję?
Boruto uśmiechnął się z zadowoleniem i przysunął nadgryzione ciasto Mitsukiego do siebie. Znów napchał sobie policzki ciastem a Mitsuki patrzył na niego z miłością.
Gdy skończył wyszli z kawiarni.
- Idę już do domu, ok? Do jutra! - powiedział Boruto.
Mitsuki już za nim tęsknił, ale skinął głową i również poszedł do siebie. Gdy wszedł do domu, o dziwo, rodzic jednak zapytał o jego dzisiejsze doświadczenia.
- O, Mitsuki, jesteś już! I jak ci się podobało?
Mitsuki uśmiechnął się szeroko.
- Było cudownie! A właśnie, mam coś dla ciebie - powiedział i wyjął z torby buteleczkę lubrykantu, którą dziś zakupił. - Pożyczyłem dziś od ciebie.
Orochimaru roześmiał się.
- Nie musiałeś mi odkupić, ale dziękuję!
- Dlaczego ja nadal nie czuję głodu...? Czy ze mną jest coś nie tak? - szepnął Mitsuki.
- Bo każdy sztuczny człowiek jest inny. Nie jesteś zepsuty, nie martw się o to.
Później Mitsuki poszedł do Sasuke. Opowiedział mu wszystko a wtedy mężczyzna odpowiedział:
- Tak, pierwszy raz to zwykle wyjątkowa chwila, cieszę się, że ci się podobało.
Następnego dnia Mitsuki poszedł na zbiórkę swojej drużyny. Gdy przyszedł wszyscy już byli. Boruto pomachał do niego, ale on podszedł bliżej i... pocałował go na oczach wszystkich.
Boruto jęknął i zamarł, ale już po chwili go objął. Sarada, która była córką jednego z ważnych shinobi w wiosce, poczerwieniała na ten widok. Konohamaru chrząknął a potem szybko powiedział:
- Dobrze! Więc teraz wracamy do szczegółów naszej dzisiejszej misji...
Misja okazała się być dość krótka, więc wrócili do wioski wieczorem. Mitsuki i Boruto cieszyli się, że będą mieli teraz czas tylko dla siebie.
Koniec
12.8.25, 16:13
